Jak smutnym człowiekiem można być?
W sensie jak bardzo.
Najsmutniejszymi ludźmi wydają nam się chyba ludzie, którzy coś stracili, szczególni Ci którzy stracili coś w tym momencie, niedawno. Tak mi się wydaje, że właśnie w ten sposób utarło się wyobrażenie bardzo smutnego człowieka.
Osobiście uważam to za coś bardzo smutnego, zgadzam się z tym bez sprzeciwu.
Jednak... "Jednak" w tym momencie stanowi dla mnie klucz, który zmienia wiele jeżeli nie wszystko.
Obecnie zastanawiam się czy nie należę do grupy ludzi smutniejszych.
W żadnym wypadku nie zamierzam nikomu tutaj umniejszać, to po prostu moje postrzeganie kilku spraw.
Wracając do grupy, o której wspomniałem. Należę do grupy ludzi. W sumie mówię "grupy" jednak nie spotkałem nikogo kto by się w niej znajdował, chociaż jestem mimo wszystko pewien, że są ludzie, którzy też na pewno do niej należą.
Ostatnio usłyszałem od Najważniejszej Osoby w moim życiu, że Muszę być cholernie smutnym człowiekiem.
Stwierdzenie urodziło się gdy po raz któryś już z kolei zaczęliśmy rozmowę o moich marzeniach/celach w życiu.
Zawsze udawało mi się jakoś tą rozmowę zbić na inny front i dzięki temu nie miałem problemu z zamartwianiem siebie i mojej Ważnej Osoby tym, że tak na prawdę to od długiego już w zasadzie czasu nie widzę na swojej drodze żadnego marzenia, do którego bym dążył, ani żadnego celu.
Znaczy... Chcę żeby nam było dobrze. Chciałem żeby mojej Ważnej Osobie było w życiu dobrze kiedy jeszcze nie była Ważną osobą. Kiedy była kolejną w tłumie, chociaż to szybko zmieniło się z czasem choć to może treść przeznaczona na inny dzień w innym świetle przemyśleń. Często myślę o tym że "chcę, żeby wszystko się ułożyło i było dobrze".
Jednak w realistycznym świecie bardzo smutnego człowieka rzeczy tak dobrze się nie układają. Nie mogą. Wtedy nie mógłbym być/nie byłbym bardzo smutnym człowiekiem.
Słowo "Chcę" jest drugim kluczem dzisiejszego wypełzu myśli.
Często myślę i mówię że Chcę coś zrobić i nie jestem pewien dlaczego, ale niestety bardzo często niewiele później myśl ucieka i pozostaje z ogromem rzeczy, które miałem zrobić.
godzinę temu, wczoraj, miesiąc, rok temu... Dłużej.
nie mam czasu. nie chcę mi się, jestem zmęczony, nie pamiętam. zapomnialem...
Codziennie pojawia się w mojej głowie, albo w moich ustach coś takiego.
nie wiem/nie umiem tego zwalczyć w sobie.
Nie umiem "normalnie" żyć
Dziś wracając z wyjazdu przypomniałem sobie jeszcze raz słowa mojej Ważnej Osoby i jednocześnie to bolało, ale też było prawdziwe i to w sumie bolało jeszcze bardziej
Jestem Cholernie Smutnym Człowiekiem...
Nie wiem czy ktoś tutaj dotrze, czy ktoś to przeczyta, czy ktoś się zainteresuje. Tak po prawdzie to chyba mnie to szczególnie nie obchodzi ponieważ piszę to dla siebie. Lecz jeżeli to czytasz to spoko...
W końcu, każdy ma swoją owce. Każdy inaczej lubi i inaczej spędza swój czas...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz